newsletter
[contact-form-7 404 "Not Found"]

Galerie handlowe otwarte w okrojonym składzie

1851
[social_warfare]

Od 4 maja galerie handlowe otworzyły swoje drzwi dla klientów. Zakupy jednak nie wyglądają tak jak przed wybuchem pandemii. Problemy finansowe dotknęły zarówno drobnych przedsiębiorców jak i duże znane firmy. Niektóre sklepy  jeszcze się nie otworzyły, inne już się nie otworzą. Ile osób straciło pracę? Jak wygląda sytuacja w galeriach handlowych w Polsce?

W drugim etapie odmrażania gospodarki ruszyły galerie handlowe. Nie wszyscy najemcy mogą sobie jednak pozwolić na otwarcie sklepów.

– Branżę handlową po pandemii koronawirusa czekają głębokie zmiany, wynikające m.in. ze zmian zwyczajów zakupowych klientów – prognozują analitycy Cushman & Wakefield, międzynarodowej firmy zarządzającej nieruchomościami. – Business Insider.

Które sklepy nie wrócą do galerii handlowych w pełnym składzie?

Centra handlowe działające na nowych zasadach nie są już tak atrakcyjne dla klientów i ruch w nich znacząco spada. Najemcy nie chcą płacić dotychczasowych czynszów.

– Trzeba zrozumieć specyfikę naszej branży. Koszty najmu czy koszty pracownicze są wspólne dla wielu branż, m.in. restauracyjnej, hotelowej, czy eventowej. Gdy restauracja jest zamknięta, musi płacić czynsz i pensje, podobnie jak my. Ale tutaj podobieństwa się kończą. Wyobraźmy sobie, że taka restauracja musi opłacić jeszcze 100 podwykonawców, przygotować posiłki na pół roku do przodu, zapłacić za surowce, logistykę i marketing. A potem nie móc tego sprzedać. To nasza sytuacja. Mamy duży udział produktów sezonowych. Możemy spróbować je sprzedać za rok, ale musimy za nie zapłacić już teraz. Tracimy płynność finansową. Sprzedaż online przynosi maksymalnie 10-15 proc. poprzednich obrotów. Warto pamiętać, że po otwarciu galerii, poziomy sprzedaży też nie będą takie jak wcześniej. Dlatego dramatycznie poszukujemy źródeł finansowania na już – wyjaśnia Paweł Kapłon przewodniczący rady nadzorczej spółki KAN, właściciela marki odzieżowej Tatuum. – Retailnet.pl.

Z kolei na  stronie tvn24  czytamy wypowiedź dyrektora PRCH – Wiem od wynajmujących, że bardzo wielu z nich wyraża empatię i dużą wolę udzielania pomocy najemcom, którzy tego potrzebują, w toku indywidualnych rozmów. Chodzi w szczególności o najemców, którzy z powodu kryzysu znaleźli się w bardzo dużej potrzebie i potrzebują wsparcia, by ich biznesy przetrwały –

Takie sklepy jak Empik, odkrywają swój potencjał w sprzedaży online i digital, rezygnując tym samym z wielu stanowisk w galeriach handlowych:

Ze względu na pandemię i jej ekonomiczne skutki zarząd Empiku podjął decyzję o odstąpieniu od ponad 40 umów najmu w galeriach handlowych. Empik nie wyklucza dalszych wypowiedzeń umów w lokalizacjach, w których przy obecnych warunkach najmu prowadzenie rentownej działalności będzie trwale niemożliwe. pomorska.pl.

Jeżeli chodzi o sklepy tego typu, zmiana tradycyjnej formy sprzedaży okazuje się prężnie rozwijać.

Do galerii handlowych w takim samym zakresie, jaki znamy sprzed pandemii koronawirusa, nie wróci również sieć LPP, do której należą marki typu: Mohito, Reserved, Cropp, Sinsey, House:

LPP rezygnuje z 30 proc. powierzchni handlowej. Sieć nie precyzuje, o ilu sklepach mowa i do których galerii handel nie wróci. pomorska.pl.

Do serii sklepów, których stanowiska otworzą się w znacznie mniejszym procencie dochodzą m.in. Bydgoska firma BPH , do której należy m.in. odzieżowa marka Quiosque, Ochnik, Lancerto czy Kazar –  Business Insider.

tvn24 podaje natomiast:

– Jak wynika z danych Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, większość sklepów w centrach handlowych została otwarta, a do pracy wróciło 500 tysięcy osób, nie licząc osób pracujących w branżach powiązanych, jak produkcja czy usługi.

Jedna z pracownic działu odzieżowego w Złotych Tarasach w Warszawie mówi tak:

–  Gdy zamknęli nas w połowie marca, to po kilku dniach okazało się że, można pracować na magazynie głównym pod Warszawa. Wysyłano nawet taksówki po pracowników, kiedy  ktoś wyraził chęć i gotowość do pracy. Wyszło też oświadczenie o płacach 80% ale jedynie dla osób na pełnym etacie. Osoby na 1/2 etatu maja płacone normalnie. Jest też większy dzienny limit godzin, wcześniej dziewczyny na całym etacie pracowały max 8 godzin dziennie, teraz 12. Wszystko by wyrobić te godziny, których jest mniej przez zamknięcie. Jeśli chodzi o Złote Tarasy, to większość sklepów jest otwarta.-

– Nie zwolnili mnie, po prostu nie przedłużyli mi umowy po okresie próbnym. Przez cały ten czas dostawałam pieniądze, nawet wtedy gdy nie pracowałam. Z tego co wiem, nie pożegnano się z  pracownikami sklepu, w którym pracowałam, prócz osób będących na okresie próbnym jak jamówi studentka pracująca w sklepie odzieżowym w Wola Parku w Warszawie.

Gdzie ci zakupoholicy?

W sklepach nadal pustki – czytamy na stronie Wyborcza.pl:

 – Centra handlowe  co prawda wypełniły się, ale głównie przestrzeń między witrynami. W samych sklepach – póki co pustki. – Nic się jeszcze nie sprzedało. Na razie ludzie przychodzili, aby oddać towar, który kupili przez internet. To na razie wszystko – powiedziała pani Elżbieta, kierowniczka sklepu Medicine w Galerii Łódzkiej.

Pracujemy dokładnie tak samo jak wcześniej, ale niestety w mniejszym składzie. Klientów mamy w sumie przez to że LPP się nie otworzyło czyli nasza konkurencja, nie są to wielkie ilości ale często są to bardzo zdecydowani klienci którzy jak przychodzą to robią duże zakupy, chociaż coraz więcej robi się już takich spacerowiczów głównie w godzinach porannych którzy oglądają ale nic nie kupują- mówi jedna z pracownic sklepu odzieżowego w Galerii Północnej w Warszawie.

Jeszcze niedawno potężne galerie handlowe stały opustoszałe i zamknięte, wraz z początkiem maja udało się je jednak ożywić. Kryzys nie ominął i tego sektora, a jego skutkiem są zamknięte drzwi do wielu znanych nam sklepów. Czy jeszcze się otworzą? Czy przejdą już całkowicie na e-commerce?

Autor: Nina Jacyszyn