newsletter
[contact-form-7 404 "Not Found"]

Pandemia pandemią a pracować trzeba… – praca zdalna okiem pracownika

194
[social_warfare]
praca zdalna okiem pracownika

Niezłe zamieszanie na rynku pracy wprowadziła pandemia. I dała i zabrała wiele. Pewnie część spośród naszych czytelników się oburzy – co mogła dać? Ile osób znalazło się bez pracy? Jakie tu można dostrzec plusy? Jest ich całkiem sporo, choć niektóre przewrotnie widziane jako te negatywne „oblicza” pandemii mogą z czasem okazać się nawet zbawienne. 

Jak wielu pracowników (szczególnie, skostniałych nieco w swych strukturach, urzędów) starało się o pracę zdalną choć 1-2 dni w tygodniu- jeszcze przed pandemią. Okazywało się, że obecne przepisy tego nie regulują, że trzeba poczekać na ich zmianę, że nie ma jak rozliczać pracownika z jego pracy, że systemy informatyczne nie są do tego przystosowane itp. Jakże zazdrościło się osobom, które miały choć jeden dzień w tygodniu pracy zdalnej –  pojawiało się pytanie, jak on/ona to sobie załatwiła? Musi mieć chody. Tymczasem „mission imposible” w pandemii okazało się wręcz wymogiem. Nagle systemy informatyczne się przystosowały, przepisy zmieniły a pracodawcy wprowadzili mechanizmy rozliczania pracowników z realizacji ich zadań służbowych zdalnie. Jedno „,małe” słowo a jaka moc sprawcza.

Przedwczesna radość?

Praca zdalna wielu pracowników ucieszyła –  wydawała się cudowną alternatywą nie tylko dla osób bardziej introwertycznych lub po prostu mniej pracowitych. 

Same plusy: nad głową szef nie stoi, mam więcej czasu dla siebie, mogę wszystko robić w swoim tempie. Po tylu miesiącach już wiadomo, jak duże ryzyko taka forma zatrudnienia za sobą niesie. Wielu osobom ciężko się przestawić na tryb pracy, w której sam sobie organizuje swój czas, w dodatku przy milionie „rozpraszaczy”. Bo przecież, jak na chwilę się oderwę i wstawię pranie albo obejrzę jeszcze jeden odcinek serialu, nikt tego nie sprawdzi i będę mieć więcej luzu.

Tymczasem pozorny luz i ten niezwykły dar „zarządzania” swoim dniem roboczym potrafi się okrutnie zemścić. Nagle okazuje się, że w zasadzie ja ciągle jestem w pracy. Dodatkowo zaczynam się izolować od ludzi i to co było dla mnie kiedyś normą – codzienne relacje pracownicze w biurze – staje się nagle czymś dziwnym i trudnym. Czy ja dziwaczeję? W sumie tak dobrze mi w domu… ale mam wyrzuty sumienia – muszę się wziąć do roboty – wyłączam już Netflixa i już teraz tylko praca.

Gdy gasną światła…

I tak oto jest 23.20, za oknem w innych blokach już powoli gasną światła, ludzie szykują się do snu…a ja z laptopem na kolanach nadganiam „luz”, jaki miałam w ciągu dnia. Łatwo wpaść w tę pułapkę. Nagle okazuje się, że ja w sumie ciągle jestem pod telefonem, muszę być dostępna przy komputerze – bo nie tylko ja wpadłam w tę pułapkę „czasoprzestrzeni” i w mojej firmie godz. 21.00 staje się normą na załatwianie spraw służbowych. Wtedy już nie pamiętam, że ten wolny czas zabrał mi wieczór czy noc. Czuję się pokrzywdzona, przytłoczona pracą – a to pierwszy krok do wypalenia zawodowego – nie mówiąc już o poważniejszych konsekwencjach jak zaburzenia snu, zaburzenia lękowe i depresyjne. Więcej o zdrowiu fizycznym i psychicznym pisaliśmy w tekście: Rzeczywistość vs. oczekiwania. Doświadczenia pracowników w czasie pandemii. 

Bo nie tylko pracą człowiek żyje…

Pandemia pozwoliła nam – i pracownikom i pracodawcom- odkryć swoje mocne ale przede wszystkim słabe strony. Jak to przede wszystkim? Czyż nie jest naszą siłą poznanie słabych stron, zrozumienie ich podłoża i pracy nad nimi? Brak zaufania do pracowników bez nadzoru ze strony szefa – wszak „pańskie oko konia tuczy” – okazuje się nie być takie konieczne. Firma działa i bez tego – większość pracowników doskonale wie co ma robić (nawet na odległość). W dodatku ujawniają się u części z nich talenty, których nie mieli szans ujawnić „na żywo”.

Wiele takich przykładów można by tu wymieniać – i każdy z nich miałby i dobre i złe strony. Jedno jest pewne – każda zmiana w naszym życiu zawodowym przynosi nam coś dobrego. Nowe informacje o nas samych, o nas jako pracownikach, o nas jako pracodawcach – o nas matkach, ojcach, dzieciach.. Bo przecież nie tylko pracą człowiek żyje, nawet jeżeli załatwia sprawy służbowe w nocy.

Autor tekstu: Iwona Barańska