newsletter
[contact-form-7 404 "Not Found"]

Turkusowa organizacja w praktyce

47
[social_warfare]

Czym charakteryzuje się turkusowa organizacja? Jak wygląda zarządzanie w takiej firmie? O swoim doświadczeniu opowiedział nam Michał Młynarczyk, Managing Director w Devire.

W turkusowej organizacji pracownicy wspólnie tworzą firmę i wypełniają jej misję. Każdy wie, do jakiego celu dąży i jakimi wartościami się kieruje. Dlatego zdaje sobie sprawę z tego, że sam wyznacza sobie zadania, opierając się na swoich umiejętnościach. 

Pracownicy w takim miejscu czują się swobodnie, mają poczucie wspólnoty, potrafią współpracować, więc atmosfera w pracy jest niemal domowa. Decyzje podejmowane są zespołowo, nic nie jest z góry narzucone konkretnym osobom.

Zacznijmy od podstaw. Jak wygląda Pana początek dnia?

Koło 7.30 mam pobudkę przez jednego z dwóch synów i tu zaczynają się schody. Niezależnie od scenariusza ukradkiem sprawdzam kalendarz w telefonie, aby czasem stwierdzić „o nie! – dzisiaj mam spotkanie na dziewiątą” i rozpoczyna się tzw. ”panic mode”. Czasami motocykl jest w takich sytuacjach wybawieniem. Standardowo jednak mam chwilę na kawę, prysznic i wycieczkę ze starszym synem do przedszkola. Do pracy docieram zazwyczaj między 9:30 a 10.00, w zależności od korków, a czas dojazdu jest świetnym momentem na kilka telefonów.

Co należy do pierwszych rzeczy, które robi Pan po przyjściu do biura?

Wchodząc do biura, witam się ze wszystkimi na naszym piętrze, gdyż uważam, że relacje bezpośrednie są bardzo ważne w naszej branży, a poza tym naprawdę lubię ludzi, z którymi pracuję. Zmniejszenie dystansu zawdzięczam również temu, że siedzę na open space wśród konsultantów (co wywołuje zmieszanie u początkujących junior konsultantów, gdy wskazane dla nich miejsce jest przy mojej wyspie). Następnie, koniecznie kubek z kawą, a reszta zależy od dyktatury kalendarza: spotkania z klientami, zespołowe, zarządu, rady nadzorczej, telefony do klientów, Skype lub spotkania z kandydatami do Devire, tworzenie prezentacji, omówienie priorytetów z Marketingiem czy HR oraz oczywiście maile.

Kim są kluczowe osoby, z którymi Pan się komunikuje i w jaki sposób współpracujecie?

Najczęściej pracuję z około dwunastoma Menedżerami Działów Operacyjnych tzw. specjalizacji czy Dyrektorem Pionu Rekrutacji i Dyrektorem Regionu. Jako całość firmy komunikujemy się również nieoficjalnie na wewnętrznym kanale Facebookowym.  Kluczowa dla mnie jest też współpraca z funkcjami centralnymi czyli Finansami, Marketingiem i działem HR, gdyż między nimi sprawna komunikacja oraz odpowiednie nadanie priorytetów, jest równie ważne, jak sprzedaż dla realizacji strategii firmy.

Jakim przeciwnościom musi Pan na bieżąco stawać czoła w swojej roli? 

Praca na open space ma jeden frustrujący aspekt – często osoby nie zdają sobie sprawy, że działasz według określonego planu i masz dosłownie 5 minut na zrobienie czegoś, bo np. zaraz zaczynasz Skype’a. Podchodzą i chcą ci opowiedzieć o jakimś problemie czy poradzić się, a ty zwyczajnie nie masz na to w tym momencie czasu i jesteś rozdarty. Z jednej strony nie chcesz ich odsyłać do kalendarza, jeśli to prosta sprawa. Z drugiej strony wiesz, że takie „5 minut” spowoduje ogromne przesunięcia w kalendarzu i opóźnienia w fundamentalnych dla organizacji aspektach. Jednak nie żałuję swojej decyzji, aby przebywać na open space wspólnie z całym moim Zespołem. Nic nie jest w stanie dać takiego wyczucia pulsu organizacji i pozwolić na szybsze podejmowanie decyzji. Poza tym nie chcę budować bariery pomiędzy sobą a pracownikami. Chcę żeby wiedzieli, że to ja jestem tutaj dla nich, a nie odwrotnie – takie podejście to kwintesencja turkusowego modelu pracy Devire.

Jak ważne jest zarządzanie targetami zespołów w Pana codziennych obowiązkach?

Niezwykle istotne jest, aby każdy pracownik znał swój cel sprzedażowy oraz cel swojego działu i firmy. Jednak monitorowanie ich na poziomie konsultantów nie należy do moich codziennych zadań. Oczywiście raz w miesiącu prowadzę podsumowanie wyników, gdzie zbieramy się całym zespołem i wyróżniamy najlepszą trójkę, analizujemy wyniki w poszczególnych działach oraz rozmawiamy o pomysłach na usprawnienia czy innych inicjatywach. Jednak wychodzę z założenia, że odpowiedzialność za wyniki spoczywa na barkach konsultanta oraz menedżera i mikrozarządzanie tym aspektem wpływa wręcz demotywująco. Każdy zespół ma indywidualny model pracy i nie chcę go burzyć poprzez wprowadzenie jednolitego systemu dla wszystkich. Nie znaczy to jednak, że nie mamy transparentności, jeśli chodzi o uzyskane przez każdego konsultanta wyniki KPI czy wyniki sprzedaży.

Jak wygląda Pana typowe zakończenie dnia pracy z zespołem?

Stosujemy elastyczne godziny pracy, więc część pracowników którzy preferują być wcześniej, znika koło 16.00. Ja jestem z tych dłużej siedzących (choć późno przychodzących), więc zespołowe wieczory musimy raczej koordynować.  W piątki mamy tradycję tzw. Friday Drinks, gdzie zawsze zostaje kilkanaście osób. Co najmniej raz w miesiącu świętujemy wyniki całą firmą, nierzadko na wspólnym wyjściu. Zespoły dysponują też własnym budżetem, który mogą przeznaczyć na wspólne rozrywki pod warunkiem realizacji celów zespołowych.

*O zaletach team buildingu pisaliśmy także TUTAJ.

Materiał: Grudzień, 2017.